Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Strony WWWSerwery VPSDomenyHostingDarmowy Hosting CBA.pl

Organizacja:

Patroni:













Współpraca:




LARP

Fabuła

Akcja larpa toczy się cztery lata po zagładzie, w roku 2017, w rosyjskiej jednostce wojskowej SJG113. Poniżej możecie się zapoznać z tekstami wprowadzającymi do gry.

Intro

Zbliżasz się do ogniska płonącego w pordzewiałej beczce. Gryzący dym uderza cię w oczy i nozdrza, ale jesteś do tego przywykły po długich latach spędzonych tutaj, na dole. Poprawiasz szalik. Stoicie na warcie przy wyjściu na górę, a niedługo zacznie się zima. Spoglądasz na pozbawione wyrazu twarze twoich towarzyszy, którzy z głową pełną myśli wpatrują się w płomienie. Słyszałeś tylko opowieści, ale oni byli tam wcześniej. Oni stanowili część pierwszej drużyny, która zapuściła się tak daleko na powierzchnię.
-Michaił, powiedzcie mi jeszcze raz...- zagadujesz sierżanta stojącego naprzeciwko. On podnosi wzrok, milczy jeszcze przez chwilę.
-Po kilku latach od wybuchu promieniowanie zmniejszyło się na tyle, że w końcu parę dni temu mogliśmy wysłać pierwszą ekspedycję na górę. Byliśmy zdesperowani, w końcu powoli zaczyna nam brakować wszystkiego: leków, jedzenia, amunicji... Przemierzając zniszczone wojną pustkowia, dotarliśmy w końcu do leżącego nieopodal bazy miasteczka. Na początku uważaliśmy się za największych szczęściarzy - wśród zgliszczy ostały się niektóre budynki, między innymi na wpół zapadnięty szpital, gdzie mogliśmy zaopatrzyć się w potrzebne medykamenty. Znaleźliśmy też nieco starych konserw...- żołnierz zatrzymał się na chwilę. Opuścił wzrok na stojącą przed nim beczkę. - Ale, rozumiesz, nie byliśmy tam sami... W ciemnościach... Coś na nas czekało...


List Siergieja

Droga Swietłano,

W pierwszych słowach chciałem Cię przeprosić za to że tak długo nie pisałem mimo że obiecałem że pisać będę co tydzień, ale po prostu nie widziałem w tym sensu od dnia końca. Mam nadzieję że żyjesz i jesteś szczęśliwa gdziekolwiek jesteś. Psychol powiedział mi że powinienem do Ciebie napisać ponieważ, dzięki temu pozbędę się zgagi, gdyż bierze się ona nie od tego podłego puszkowanego żarcia, ale od poczucia winy ponieważ nie wywiązuje się z obietnicy. Zapewne chciałabyś wiedzieć co u nas, niestety z wszystkich chłopaków z Kyzył wyżyłem tylko ja. Łuka się powiesił, Michaił zginął o bomby, a Gawrił i Kiprian zostali wysłani na front. Niewielu nas w ogóle zostało na jednostce, w sumie to głównie dlatego jeszcze żyjemy bo jak twierdzi kwatermistrz zapasy były przewidziane dla pełnego składu na 2 lata. Zmieniło się u nas dużo i niewiele zarazem, dalej gramy w karty, SJG dalej jest zatęchłą dziurą, jedzenie dalej kiepskie, prycza dalej twarda, korytarze dalej ciasne, dalej słuchamy rozkazów, ale teraz wygląda to trochę inaczej. Niby dalej rządzi Kapitan, ale rzadko się go ostatnio widuje. Jak spadły bomby to okazało się że mało który pluton jest pełny więc się przeformowaliśmy, dodatkowo chłopaki skapnęły się, że nikt żołdu już nie płaci, nasze rodziny najpewniej martwe i nikt tu porządku zrobić nie przyjdzie więc mało do buntu nie doszło, ale się dogadaliśmy. Na czele drużyn zamiast kapralów stoją teraz komandirzy- każda drużyna wybiera jednego spośród siebie. Taki komandir wydaje rozkazy, dba o swoich i uczestniczy w Radzie na której się o wszystkim decyduje. Poza komandirami na radzie są jeszcze porucznicy i kapitan, taki to układ wywalczyliśmy no i tak to u nas teraz wygląda. Ogólnie bida. Prawie 4 lata słońca nie widziałem, systemy filtracyjne coraz gorzej chodzą, a do tego w puchach została głównie fasola więc atmosfera jest nieciekawa, jak się ostatnio Ivan śmiał jedna zapałka i po sprawie. Ale tak na poważnie to brakuje mi słońca blady jestem i kiepsko się czuje, a wychodzić na górę nie wolno. Niby w nas atomica nie walnęła, ale w pobliską fabrykę już tak, no i trochę jest na zewnątrz nieprzyjemnie. Jajogłowi twierdzą że już niedługo będzie się jakoś dało, no ale zobaczymy. Chłopaki z łączności złapali podobno ostatnio kontakt z jakimiś świrami co to w 2012 po bunkrach się przed końcem świata pochowali, kto by pomyślał że ci cali Majowie tak niewiele się pomylili, no ale do rzeczy. Może słyszałaś o tej całej firmie Vivos, co to miejsca w schronach wynajmowali? W każdym razie nie mieli zielonego pojęcia że jakaś wojna była, po 5 latach bunkry się pootwierały i wyszli zdziwieni ludzie zastanawiając się co tu się właściwie stało, nadawali zapętlony komunikat przez tydzień to i sam Kapitan do nich podobno zagadał i mają się na dniach pojawić. Słyszałem że jest wśród nich jakiś spec od roślin i będziemy farmę budować, ale coś mi się to nie widzi. Strasznie mi tu Ciebie brakuje, parę dni temu nawet mi się śniłaś. Byliśmy razem na łące za remizą. Wiem że już ani łąki, ani remizy nie ma, ale chciałbym się tam z Tobą znaleźć.

Twój Kochający
Siergiej

Vivos Hibernatus

Jest wrzesień roku 2017. Na początku tego miesiąca baza wojskowa SJG-113 nawiązała kontakt radiowy ze schronem Vivos-Hibernatus-5.
Ludzie w nim przebywający poddali się hibernacji w roku 2012, obawiając się zagłady i przepowiadanego końca świata. Firma Quantum Shelter, która budowała cały kompleks Vivos Hibernatus oferowała miejsca w nim osobom sławnym i bogatym (w roku 2011/2012) oraz ich rodzinom za niemałe pieniądze. W każdym schronie nad całością panował naczelnik wraz z dwoma szeryfami, a w skład obsługi wchodziło jeszcze dwóch inżynierów, biotechnolog i lekarz.
W schronie Vivos-Hibernatus-5 ludzie obudzili się ze śpiączki na początku roku, po wykorzystaniu całego zapasu płynu kriogenicznego. Schron funkcjonował całkiem sprawnie do czerwca, kiedy to hydroponiczne uprawy pszenicy zaatakowała purpurowa rdza, pasożytniczy grzyb, wytwarzający śmiertelną toksynę i, w wyniku mutacji, przeskakujący na inne rośliny. Hibernatusom ze schronu numer 5 udało się przezwyciężyć tę trudność, ale pozostałe schrony w kompleksie padły jego ofiarą. Świadomość osamotnienia wywoływała ciągłe niepokoje, dlatego naczelnik Aleksander B. Smirnow postanowił nadać apel zapraszający do kontaktu. Otrzymał odpowiedź od SJG-113, której powoli kończyły się racje żywnościowe i leki. Mieszkańcy VH-5 postanowili opuścić schron, zabierając ze sobą rozebraną na części farmę hydroponiczną i zapasy. Lada dzień powinni przybyć....

Wyjątki z dziennika schronu Vivos- Hibernatus-5 prowadzonego przez naczelnika Aleksandra Bogdanowa Smirnowa

22.06.2017
Dzisiaj przychodzi mi odnotować tragiczne wydarzenia. O godzinie 14:34 czasu schronu zmarł Wasilij Aleksandrowicz, biotechnik farmy. Po nim, o 15:17, nastąpiły dalsze dwa zgony Anna Rodriguez i jej córka Mariana. Ilja Nikonow, lekarz obecny przy każdej śmierci zaprzeczył możliwości zarazy. We wszystkich trzech przypadkach obserwowane były wymioty, pobudzenie i drgawki kończące się asfiksją i zgonem. Po śmierci dziecka, Ilja zakazał wydawania posiłków w schronie. Do sali szpitalnej zgłosiło się jeszcze kilka osób z podobnymi objawami, ale nikt więcej nie umarł. W wyniku śledztwa ustaliłem, że jedynym wspólnym mianownikiem, było zjedzenie świeżych kiełków pszenicy z naszej farmy hydroponicznej. Drugi biotechnolog, Ekaterina Maksimowna, zbadała partię dzisiejszych kiełków i wykryła na niej fioletowe kropeczki. W tej chwili sprawdzane są pozostałe warzywa i grzyby. Dzisiejszą partię kiełków i mączki z nich nakazałem spalić w kotłowni. (…) O godzinie 20:00 czasu schronu nadaliśmy radiem na naszej częstotliwości informacje do bratnich schronów. Spośród trzech odbiór potwierdził tylko schron Vivos- Hibernatus-3.

28.06.2017
Nadaliśmy nasz cotygodniowy komunikat o 18:00. O godzinie 19:00 nie nadeszła audycja ze schronu Vivos- Hibernatus-3. Pozostałe schrony również nic nie nadały. Zaczynam się niepokoić.

2.07.2017
Purpurowe plamy znów pokazały się na pszenicy. Zniszczyliśmy całą partię. Zdaniem Ekateriny Maksimownej zagrożona jest cała hodowla pszenicy. Jutro wyrusza trzech ochotników do schronu Vivos- Hibernatus-3. Schron ten jest położony najbliżej znajduje się w odległości około 80 km. Dawniej było to około 2 godzin jazdy samochodem.

3.07.2017
Trzech ochotników o godzinie 7:00 wyszło przez śluzę schronu.

16.07.2017
Dziś o 15:53 powrócił John Davies, jako jedyny z trójki. Odseparowałem go od reszty załogi. Po badaniu Ilja Nikonow stwierdził u niego lekkie napromieniowanie, pękniecie w kościach jednej stopy, przemęczenie, wygłodzenie, powierzchowne skaleczenia i otarcia. John nie chce, bądź nie może jeszcze mówić, co się stało z pozostałą dwójką, poza tym, że nie żyją. Z jego nieskładnej relacji wynika, że udało im się dotrzeć do schronu Vivos- Hibernatus-3. Zastali tam tylko śmierć i zniszczenia, obejmujące również pomieszczenie radiowe. Zostaliśmy sami.

30.07.2017
Podczas śniadania doszło do awantury. Chociaż na razie nie brakuje jedzenia, nastroje w schronie nie są najlepsze. Padł pomysł poszukania zasobów, bądź nowego miejsca do życia na powierzchni. Wraz z kilkoma osobami ostro się sprzeciwiłem.

2.08.2017
Dziś po raz pierwszy nadaliśmy apel na szerokim paśmie o godzinie 14:00. Będziemy odtąd nadawać go codziennie o tej porze i nasłuchiwać odpowiedzi przez godzinę. Teraz szukamy kontaktu z pozostałymi przy życiu ludźmi.

7.09.2017
Panuje poruszenie w całym schronie. Po codziennym apelu dostaliśmy odpowiedź! Odezwała się do nas placówka wojskowa SJG-113. Mają problem z żywnością i brakuje im niektórych leków. (…) Na jutro zwołałem zebranie.

8.09.2017
Na zebraniu ustaliliśmy, że rozbierzemy farmę na części i wraz z resztą zapasów udamy się do SJG-113.

- = === = -